"Wtedy zaczęły spływać informacje". Minister o działaniach służb ws. Zondacrypto
Listopad, grudzień to jest ten moment, kiedy zaczęły spływać informacje o tym, że w kontekście tego weta i dyskusji w Sejmie dzieją się jakieś dziwne rzeczy - powiedział w programie "Gość Wydarzeń" Tomasz Siemoniak. W ten sposób minister koordynator służb specjalnych odniósł się do sprawy nieprawidłowości w Zondacrypto.

Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak we wtorkowym wydaniu programu "Gość Wydarzeń" został zapytany o to, kiedy służby zaczęły badać sprawę Zondacrypto.
- W okolicach weta prezydenckiego i tej debaty w Sejmie, kiedy na prośbę premiera był nadzwyczajny tajny punkt obrad i premier przekazał informacje, jakie miały służby - odpowiedział minister.
Sprawa Zondacrypto. Siemoniak: Zajmowałem się tą sprawą od listopada
Siemoniak podkreślił, że istotą problemu jest fakt, iż Zondacrypto to zagraniczna firma, która nie podlega żadnym polskim organom nadzoru. Jak zaznaczył, właśnie temu miała służyć ustawa dotycząca rynku kryptowalut, którą Sejm uchwalał dwukrotnie, a prezydent wetował. - Chodziło o to, żeby polskie instytucje mogły kontrolować rynek kryptowalut - zaznaczył minister.
WIDEO: "Wtedy zaczęły spływać informacje". Minister o działaniach służb ws. Zondacrypto
Twoja przeglądarka nie wspiera odtwarzacza wideo...
Dodał również, że służby reagowały wcześniej w różnych aspektach sprawy. Wskazał, że policja zajmowała się zaginięciem właściciela firmy, a jeszcze wcześniej poprzedniczka spółki została wpisana na listę ostrzeżeń, gdy prowadziła działalność wykraczającą poza rynek kryptowalut.
ZOBACZ: "Nie ma podstaw do rozwiązania". Prezes PKOl o umowie z Zondacrypto
- To wszystko było, więc uważam, a zajmowałem się tą sprawą szczegółowo, że służby działały tutaj we właściwym czasie. I to nie tylko służby specjalne, ale także Ministerstwo Finansów - podsumował.
Na pytanie prowadzącego Marek Tejchman, od kiedy "zajmował się sprawą szczegółowo", odparł: "Listopad, grudzień to jest ten moment kiedy zaczęły spływać informacje o tym, że w kontekście tego weta i dyskusji w Sejmie dzieją się jakieś dziwne rzeczy".
"ABW nie jest od tego". Dlaczego służby nie ostrzegły ws. Zondarypto?
Tomasz Siemoniak został również zapytany, dlaczego służby nie ostrzegły wcześniej o nieprawidłowościach związanych z Zondacrypto. Odpowiadając, stanowczo odrzucił takie zarzuty.
- Bądźmy poważni. Czy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego jest od tego, żeby informować dziesiątki różnych instytucji? Skąd ABW miała wiedzieć, że prezes Radosław Piesiewicz zamierza podpisywać umowę z Zondacrypto? - mówił.
ZOBACZ: "Wezmę Nawrockiego w obronę". Prof. Antoni Dudek o wecie prezydenta ws. kryptowalut
Jak dodał, gdyby do służb wpłynęło oficjalne zapytanie lub gdyby którąkolwiek ze stron zainteresowało sprawdzenie firmy, ABW mogłaby się tym zająć. - Gdyby minister sportu zapytał, ABW by się tym zajmowała. Przecież nikt o to nie zapytał - podkreślił.
Siemoniak zaznaczył również, że w tamtym czasie służby nie dysponowały jeszcze wiedzą, którą mają obecnie. Jego zdaniem zarówno Polski Komitet Olimpijski, jak i Piesiewicz podjęli decyzję na własną odpowiedzialność. - Wiedzieli, z kim mają do czynienia, i niech teraz to piwo piją do końca - stwierdził minister.
Odniósł się także bezpośrednio do krytyki ze strony prezesa PKOl. - Te zarzuty Piesiewicza są tak absurdalne, tak nieuczciwe, że po prostu szkoda mówić. On oczekuje, że niezapytane ABW miałoby go ostrzegać przed estońską firmą działającą na polskim rynku - powiedział.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
WIDEO: Przełom w sprawie nominacji oficerskich. Rzecznik prezydenta potwierdza
Twoja przeglądarka nie wspiera odtwarzacza wideo...
Czytaj więcej
ABWKRYPTOWALUTYMINISTER FINANSÓWPOLSKARYNEK KRYPTOSŁUŻBY SPECJALNETOMASZ SIEMONIAKUSTAWAZONDACRYPTO
Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?
Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!
Dostępne w Google PlayPobierz z App StorePobierz z HUAWEI AppGallery