"Największy problem naszych czasów". Ekspert nie ma wątpliwości
- Jak mamy falę hejtu, to być może jakaś fabryka botów nad tym pracuje - powiedział w programie "Najważniejsze pytania" Wojciech Eichelberger. Znany psychoterapeuta zwrócił uwagę na szkodliwy wpływ mediów społecznościowych, w których jest wiele dezinformacji i szkodliwych treści. - Największym problemem naszych czasów jest utrata zaufania do informacji - mówił psycholog.

Jeden z pionierów współczesnej polskiej psychiatrii wyjaśniał zmiany w relacjach międzyludzkich, do których doszło w erze mediów społecznościowych.
- Człowiek ma te same potrzeby. To, co się dzieje w technologii, frustruje bardzo silnie te potrzeby, albo je przestawia na tor, w którym one nie mogą być właściwie zaspokajane. To szczególnie potrzeba kontaktu, bliskości z ludźmi, więzi, lojalności czy przyzwoitości. To przez media społecznościowe i smartfony jest bardzo silnie atakowane i wielu ludzi z tego powodu cierpi - zauważył.
Dezinformacja w social mediach. Ekspert wskazał na fabryki botów
- Nie możemy oczywiście mówić o wszystkich, mamy wciąż dwie kategorie ludzi. Ciągle jeszcze żyjące "dinozaury", które wspominają czasy analogowe i współczesne pokolenia urodzone już w epoce cyfrowej - dodał.
Przemysław Szubartowicz zwrócił uwagę na ostatnie wydarzenia w Polsce - tragiczną śmierć Łukasza Litewki, słynnej zbiórki na leczenie dzieci chorych na raka i uwolnienie Andrzeja Poczobuta - które mimo swej doniosłości, w internecie widoczna była "pełna jadu rzeka, która zaburza debatę publiczną".
- Nie do końca wiadomo, skąd się ta rzeka bierze. Te media są w dużej mierze opanowane przez grupy polityczne lub światopoglądowe i służą do dezinformacji. Jak mamy falę hejtu, to być może jakaś fabryka botów nad tym pracuje intensywnie i trudno się w tym wszystkim połapać - zauważył ekspert.
Zdaniem gościa programu, wszechobecna dezinformacja doprowadziła do zaburzenia zaufania do mediów. Według psychologa, kluczowa w tym aspekcie jest anonimowość.
- Nie wiadomo kto, nie wiadomo dlaczego, nie wiadomo skąd, można wypowiedzieć każdą opinię i to jest poważny problem. Największym problemem naszych czasów jest utrata zaufania do informacji, do mediów. Stąd biorą się te patologie, także te ostatnie - wyjaśnił.
WIDEO: "Największy problem naszych czasów". Ekspert wskazał przyczyny
Twoja przeglądarka nie wspiera odtwarzacza wideo...
Samotność młodego pokolenia. "To wtórny efekt"
Według Eichelbergera młody człowiek współcześnie może być skazany na samotność.
- Moja psychoterapeutyczna teza dotycząca genezy samotności jest taka, że samotnym jest ten, kto uważa, że nie zasługuje na miłość lub nie potrafi kochać. Takich ludzi jest coraz więcej, to wtórny efekt tego zamieszania informatycznego, zerwania więzi, również rodzinnych. W tej chwili powszechne jest, że ludzie nie rozmawiają z dziećmi, i dziecko i rodzic zajęte są swoim smartfonem - zwrócił uwagę.
ZOBACZ: "Na wszystkim można zarobić". Prof. Matczak o teoriach spiskowych po śmierci posła Litewki
- Żeby dziecko mogło się przekonać, że jest kochane, ważne i doceniane, to ktoś musi mu poświęcać czas i uwagę. To podstawowy składnik tej diety, która prowadzi do poczucia, że jestem ważny i ktoś mnie kocha, w takim razie dam jakoś radę przeżyć i znajdę ludzi, z którymi będę blisko - stwierdził.
Współprowadząca program Karolina Olejak zwróciła uwagę na paradoks, polegający na tym, że współcześni rodzice zdają się mieć więcej wiedzy na temat psychologii i relacji niż poprzednie pokolenia.
- Niestety współcześni rodzice w megaskali nie czytają, nie uczą się, niczego się nie dowiadują, to bańka wielkomiejska i lepiej wyedukowana. To nie tak wygląda. (...) Samo czytanie nie pomaga. Doszliśmy do takiego etapu, że ludzie muszą się oduczać złych nawyków, sposobów zachowania i uczyć się nowych – zauważył.
System wartości do zmiany. "Mamy wadliwe przekonanie"
Gość "Najważniejszych pytań" stwierdził, że należy zmienić współczesny system wartości.
- Czas poświęcony pracy to nie jest czas najważniejszy w naszym życiu, choć cała kultura i system się tego od nas domagają – stwierdził i dodał, że w takim systemie nie można wychować dobrze dzieci i zaspokajać elementarnych potrzeb.
ZOBACZ: Kryminalizacja mowy nienawiści. "To zagrożenie dla wolności słowa"
Szubartowicz zwrócił uwagę na współczesny kryzys relacji międzyludzkich, dystans do tworzenia związków, a co za tym idzie – do wychowywania dzieci. Według Eichelbergera, jest to wtórne wobec wspomnianego wcześniej kryzysu.
- Jeśli ktoś żyje w przekonaniu, że nie nadaje się do kochania, bo rodzice nie mieli dla niego czasu, choć oczywiście wkładali mnóstwo energii i pracy w to, fundując zajęcia dodatkowe, wyjazdy zagraniczne i sprzęty. Ale to nie jest esencja, która karmi uczucie: Mogę być kochany, jestem kochany, kochana - mówił gość programu.
- Każdy bycie kochanym ma w pakiecie urodzeniowym, ale jeśli mamy takie wadliwe przekonanie, to nie wchodzimy w więzi, nie budujemy związków bo żyjemy w takim lęku, że to się zaraz skończy, wyda się że nie jestem nic wart, nic warta - przestrzega psycholog.
Psychoterapeuta zwrócił uwagę, że współczesny system wartości nie sprzyja wchodzeniu w relacje i zakładaniu rodzin.
- My mamy przede wszystkim pracować, zarabiać i wydawać, a dzieci wychowujemy w imię potencjalnego sukcesu, który muszą odnieść. A jeśli mają odnieść sukces w tym otoczeniu aksjologicznym, w tym świecie wartości, to od początku są ćwiczeni, żeby być nastawieni na sukces - mówił.
Samotny człowiek idealnym konsumentem. "Absurdalne rozmiary"
- Samotność i frustracja czyni z nas bardzo dobrych konsumentów. Marketing lękowy też jest powszechny, mówi: Idź sobie coś kup, będzie lepiej, napij się jakieś herbaty, czy coś zjedz. A jak już nie pomaga, to mamy suplementy i leki - powiedział ekspert.
- Zanik więzi sprzyja medykalizacji życia społecznego, a w wielu przypadkach uzależnieniu od leków – uważa psycholog. Zwrócił też uwagę, że jeśli człowiek jest już uzależniony, jeszcze bardziej spada potencjał do nawiązywania więzi. Innym objawem medykalizacji we współczesnym świecie jest zjawisko kultury terapeutycznej, a więc nadmiernego przenikania zjawisk opisywanych w sposób terapeutyczny do codziennych czynności.
- Jak chce się zarabiać, to trzeba kombinować jak zrobić, żeby sprzedać jak najwięcej usług medycznych i farmakologicznych. Medykalizacja naszego życia osiąga absurdalne rozmiary. W tej chwili ciąża jest chorobą, poród jest chorobą, pierwsza faza popołogowa jest chorobą, karmienie piersią jest chorobą i tak dalej. Życie rzeczywiście wygląda wtedy jak śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową - tłumaczył psycholog.
- Terapeuci starają się zwalczać ten proces, uprzedzając ludzi że smutek czy spadek nastroju, żałoba to nie depresja, to zwykłe ludzkie sprawy, że nie wolno ludzkich stanów emocjonalnych, które są czasem ekstremalne i uzasadnione, nazywać chorobą i ich leczyć - podsumował.
Prowadzący zwrócili uwagę, że problemem w kształtowaniu współczesnych relacji jest także prezentowanie w mediach społecznościowych pozornie idealnych par i recept na kształtowanie związków.
- Jeśli jesteśmy nastawieni tak jednostronnie nastawieni na osiąganie sukcesu intelektualnego, materialnego, społecznego, że w ogóle w naszym doświadczeniu, szczególnie związanym z wiekiem dojrzewania, brakuje miejsca dla serca, czyli dla edukacji psychologicznej i emocjonalnej. To nie istnieje, strasznie jest mało okazji dla młodych, żeby współpracować, tworzyć teamy, które współpracują - odpowiedział Eichelberger.
Scrollowanie telefonu uzależnieniem. Ekspert o straconych pokoleniach
Karolina Olejak zwróciła uwagę, że współczesnym zagłuszeniem potrzeb jest scrollowanie smartfonów i poświęcanie na to wolnego czasu.
- To jest już uzależnienie, to już jest grubsza sprawa. To bardzo blokuje rozwój, dojrzewanie emocjonalne które wymaga wchodzenia w więzi, relacje z innymi, bo tam się najwięcej uczymy, dowiadujemy się czegoś o sobie, przekraczamy własne ograniczenia - tłumaczył psychoterapeuta.
Według gościa programu, problem uzależnienia od korzystania z mediów społecznościowych powinien zostać rozwiązany przez sprawdzenie przyczyn tego stanu.
- Być może jakieś pokolenie lub dwa są stracone już w tym sensie. Można prowadzić rehabilitację, bo jeśli komuś się odbiera telefon w tej chwili, to on reaguje jakby go odstawiono od narkotyków. Ma silne objawy odstawieniowe, cierpi – wyliczał.
Psychoterapeuta zauważył, że leczenie takich uzależnień wymaga wykorzystania środków farmakologicznych.
- Ten człowiek musi najpierw przejść fazę cierpienia i zawstydzanie ludzi, których uzależniono, jest kompletnym nieporozumieniem. Trzeba im współczuć i ich bardzo mocno wspierać, dawać nowe narzędzia i sposoby na to, aby zaspokoić głód, który do tej pory zaspokajał narkotyk - tłumaczył.
Problemem w reakcji na uzależnienia młodego pokolenia jest też przywiązanie ich rodziców do social mediów.
- Oni działają, myślą i czują tak, jakby byli na poziomie początku liceum – stwierdził psychoterapeuta.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
WIDEO: Bogucki dostał wezwanie do prokuratury. "Żurek to przegra"
Twoja przeglądarka nie wspiera odtwarzacza wideo...
Jakub Pogorzelski
/ jp
/ polsatnews.pl
Czytaj więcej
DEBATAKAROLINA OLEJAKMEDIA SPOŁECZNOŚCIOWENAJWAŻNIEJSZE PYTANIAPOLSAT NEWSPOLSKAPRZEMYSŁAW SZUBARTOWICZPSYCHOLOGIAPSYCHOTERAPIAWOJCIECH EICHELBERGER
Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?
Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!
Dostępne w Google PlayPobierz z App StorePobierz z HUAWEI AppGallery