Fala komentarzy po dymisji szefa BBN. "Grunt pali się pod nogami"
- Cieszę się, że pan Sławomir Cenckiewicz w końcu zrozumiał, że kierowanie przez niego Biurem Bezpieczeństwa Narodowego nie ma najmniejszego sensu - powiedział rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Rezygnacja Cenckiewicza wywołała falę komentarzy, szczególnie wśród polityków koalicji rządzącej. Szef MON zapowiada "nowy etap współpracy"

Sławomir Cenckiewicz złożył w środę rezygnację ze stanowiska szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Jak dodał, decyzję przemyślał i podjął ją "w odpowiedzialności za państwo, którego jeden z ważnych urzędów - Biuro Bezpieczeństwa Narodowego - został poddany brutalnej ingerencji i presji ze strony rządu Donalda Tuska". Rezygnacja Cenckiewicza została przyjęta; obowiązki szefa BBN przejął gen. Andrzej Kowalski.
Cenckiewicz wskazał, że "niespotykany dotąd w historii antypaństwowy wandalizm Tuska i jego współpracowników w praktyce sparaliżował normalne funkcjonowanie BBN", a jemu "uniemożliwił pełnienie funkcji powierzonej mu w dniu 7 sierpnia 2025 r. przez Prezydenta RP".
ZOBACZ: Sławomir Cenckiewicz rezygnuje ze stanowiska szefa BBN
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński ocenił, że Sławomir Cenckiewicz podjął "dobrą decyzję" rezygnując ze stanowiska szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
- Zrozumiał, że nie ma dostępu do informacji niejawnych i że trwanie na stanowisku szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego jest po prostu fikcją - stwierdził rzecznik. - Jest to chyba jedyna decyzja (Cenckiewicza - red.), którą mogę pochwalić, aczkolwiek bardzo mocno spóźniona - dodał.
Sławomir Cenckiewicz zrezygnował ze stanowiska szefa BBN
- Wcześniej informowaliśmy zarówno pana prezydenta, jak i kancelarię pana prezydenta, że pan Sławomir Cenckiewicz nie ma dostępu do informacji niejawnych. Pan prezydent podjął decyzję, że osoba bez tego dostępu, bez certyfikatu bezpieczeństwa może stanąć na czele tego biura. Okazało się, że jest to błędna decyzja. Lepiej późno niż wcale - mówił Jacek Dobrzyński.
Pytany przez dziennikarza, czy odczuwa w związku z tym satysfakcję, Dobrzyński podkreślił, że "ważne jest to, żeby na czele Biura Bezpieczeństwa Narodowego stała osoba kompetentna, godna tego, żeby mieć dostęp do informacji niejawnych".
ZOBACZ: Poświadczenie bezpieczeństwa szefa BBN. Naczelny Sąd Administracyjny zdecydował
- Pan Sławomir Cenckiewicz takiego dostępu nie miał. Zresztą jego zachowania, jego dziwne wpisy, jego dziwne czasami występy w mediach jasno o tym świadczą, że ten pan nigdy takiego dostępu mieć nie powinien - ocenił rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.
Fala komentarzy polityków po rezygnacji Cenckiewicza. "Lepiej późno niż wcale"
Wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił "nowy etap współpracy z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego". "Liczę na mniej emocji i więcej współpracy na rzecz bezpieczeństwa naszego kraju. Jestem otwarty, by ta współpraca była merytoryczna i prowadziła do wzmacniania siły i odporności Polski!" - napisał na X.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz oceniła, że obecność Cenckiewicza w strukturach doradczych prezydenta była błędem. - Nigdy nie powinien tam był być. Myślę, że człowiek, który nie ma "dopuszczeń" i jest w takim miejscu, to nie jest na swoim miejscu - stwierdziła.
Z kolei w rozmowie z PAP szef klubu Centrum Mirosław Suchoń powiedział, że rezygnacja Cenckiewicza jest "zwycięstwem tych, którzy dobrze życzą Polsce w walce z cynizmem i zdradą". Jednocześnie - zdaniem posła - jest to decyzja spóźniona. - Szkody, które poczynił Cenckiewicz zostaną z nami już na zawsze - zaznaczył.
ZOBACZ: Polska celem terrorystów? Szef BBN wskazuje na "pewien ślad"
W tej sprawie wypowiedział się również Dariusz Wieczorek z Lewicy, sugerując, że decyzja może być "elementem rozgrywki wewnątrz administracji Pałacu Prezydenckiego". - Być może prezydent Karol Nawrocki stwierdził, że było wobec niego zbyt wiele zastrzeżeń - wskazał.
Poseł PSL Marek Sawicki odniósł się do decyzji Cenckiewicza, stwierdzając: "lepiej późno niż wcale". Według niego Cenckiewicz nie miał żadnych kwalifikacji, żeby objąć tak wysoką funkcję, a szefem BBN został w nagrodę za polityczną lojalność. Zaznaczył też, że "po raz pierwszy pochwali prezydenta" Karola Nawrockiego za to, że przyjął dymisję Cenckiewicza.
Poseł KO Adrian Witczak ocenił z kolei, że Sławomir Cenckiewicz zrezygnował ze stanowiska szefa BBN, ponieważ boi się, że nie przejdzie kolejnej weryfikacji ws. dostępu do informacji niejawnych. Według niego Cenckiewiczowi "grunt pali się pod nogami, bo musiałby teraz przejść kolejną weryfikację co do posiadania możliwości dostępu do informacji tajnych". - Być może to ruch wyprzedzający z obawy, że jej po prostu nie przejdzie - stwierdził.
ZOBACZ: "Broń atomowa" wisząca nad SAFE? Szef BBN wskazuje unijne rozporządzenie
Poseł PiS Jacek Sasin podziękował byłemu szefowi BBN za "nieocenioną rolę w Kancelarii Prezydenta". "Pan prof. Cenckiewicz jest jednym z najbardziej wytrwałych ludzi w walce o prawdę. Dlatego od lat mierzy się z potężnymi atakami starych układów postkomunistów, Tuska i ich ludzi. Jego rola w Kancelarii Prezydenta, BBN, była nieoceniana. Dziękuję za to Panu profesorowi!" - napisał.
Europoseł PiS Michał Dworczyk ocenił, że Sławomir Cenckiewicz "wykonał świetną pracę jako Szef BBN" oraz wyraził przekonanie, że "przysłuży się jeszcze Polsce na niejednym froncie". "Doczekamy się w Polsce ponownie czasów, w których rząd jest gotów do merytorycznej dyskusji o naszym bezpieczeństwie, a nie bezprawnego wykorzystywania służb specjalnych do walki z Prezydentem RP i jego doradcami. Panie Profesorze, szacunek za postawę prawdziwego państwowca! Powodzenia w kontynuacji służby na rzecz Polski przy Prezydencie RP!" - dodał.